Artykuł

Dlaczego sama wiedza z internetu nie wystarcza?

Autorka

Natalia Kwaśnicka

Udostępnij

IconIconIcon
Banner

Nigdy wcześniej dostęp do informacji nie był tak prosty. Kilka sekund wystarczy, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie o dojrzewanie, ciało, relacje, granice czy s*ksualność. Można wpisać pytanie w Google, obejrzeć rolkę na Instagramie, znaleźć film na TikToku albo zapytać sztuczną inteligencję.
‍

Teoretycznie młodzi ludzie mają więc dostęp do większej ilości wiedzy niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie.
Tylko że dostęp do informacji nie jest tym samym co edukacja. I właśnie ta różnica staje się coraz ważniejsza.

Internet odpowiada szybko. Nie zawsze dobrze

W internecie obok wartościowych materiałów znajdują się półprawdy, mity, osobiste opinie przedstawiane jako fakty, reklamy, treści stworzone wyłącznie po to, żeby wzbudzić emocje, a coraz częściej także materiały wygenerowane przez AI.

Młoda osoba musi sama zdecydować, czemu może zaufać. Nie jest to proste nawet dla dorosłych.

Najnowsze badanie NASK pokazuje, jak mocno internet jest obecny w codzienności polskich nastolatków. To nie tylko miejsce rozrywki. Młodzi ludzie budują tam relacje, szukają informacji, korzystają z mediów społecznościowych i coraz częściej z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. NASK zwraca jednocześnie uwagę na cyberprzemoc, seksting, deepfake'i, kontakt z nieznajomymi dorosłymi czy dostęp do treści niedostosowanych do wieku.

Problemem nie jest więc sam internet. Problem zaczyna się wtedy, kiedy staje się jedynym nauczycielem.

Rolka może zaciekawić. Nie zastąpi procesu uczenia

Sama tworzę treści edukacyjne w mediach społecznościowych i wiem, jak dużą mają wartość.
Dobry post może coś nazwać. Rolka może obalić popularny mit. Jedno zdanie może sprawić, że ktoś zacznie patrzeć inaczej na swoje doświadczenia.

Ale media społecznościowe mają swoje ograniczenia. Trzydziestosekundowy film nie pokaże wszystkich wyjątków. Karuzela nie odpowie na pytanie, które właśnie pojawiło się konkretnej osobie. Post nie zobaczy, że ktoś źle zrozumiał przekaz.

Algorytm również nie układa treści według logicznego programu: najpierw podstawy, później bardziej złożone zagadnienia.
Może jednego dnia pokazać wartościowy materiał o granicach, chwilę później film przedstawiający kontrolowanie partnera jako przejaw miłości, a następnie treść osoby, która bez żadnego przygotowania przedstawia swoją opinię jako ekspercką wiedzę.

Informacji jest mnóstwo.

Brakuje za to kontekstu i uporządkowania.

Edukacja to coś więcej niż przekazywanie faktów

Nie oczekujemy, że uczeń nauczy się matematyki, oglądając przypadkowe filmy w internecie.
Może znaleźć świetnego twórcę, który wyjaśni równania lepiej niż szkolny podręcznik. Nadal jednak potrzebuje podstaw, kolejności, możliwości zadawania pytań i osoby, która potrafi zauważyć, czego jeszcze nie rozumie.
Podobnie jest z wiedzą o ciele i relacjach.
Światowa Organizacja Zdrowia opisuje dobrą edukację w tym obszarze jako proces oparty na programie, aktualnej wiedzy i treściach dostosowanych do wieku. Obejmuje on nie tylko informacje o ciele, lecz także relacje, komunikację, bezpieczeństwo, korzystanie z technologii cyfrowych, granice i podejmowanie decyzji.
To ważne, ponieważ pytania młodych osób rzadko są oderwane od ich codzienności.
„Czy to jest normalne?”
„Czy ktoś może ode mnie tego wymagać?”
„Czy to, co zobaczyłam w internecie, jest prawdą?”
„Czy tak powinna wyglądać relacja?”
Nie zawsze potrzebują kolejnego wyniku wyszukiwania. Czasem potrzebują rozmowy.

‍

Wiedza potrzebuje człowieka‍

Dobrze przygotowana osoba prowadząca zajęcia nie ma być chodzącą encyklopedią.
Jej rolą jest również uporządkowanie informacji, pokazanie szerszego kontekstu, oddzielenie faktów od mitów i stworzenie przestrzeni, w której można zadawać pytania bez poczucia, że są „głupie” albo niewłaściwe.
Dlatego doświadczenie osoby prowadzącej ma znaczenie. Tak samo jak przygotowanie nauczyciela matematyki, biologii czy języka obcego.
UNESCO zwraca uwagę, że młodzi ludzie otrzymują dziś wiele sprzecznych informacji dotyczących ciała, dojrzewania i relacji, a wysokiej jakości edukacja wymaga odpowiedniego przygotowania osób, które ją prowadzą. Narzędzia cyfrowe mogą tę edukację wspierać, ale nie powinny jej zastępować.
Dobry edukator powinien również wiedzieć, gdzie kończą się jego kompetencje. Nie każde pytanie jest pytaniem edukacyjnym. Czasami potrzebna jest konsultacja lekarska, psychologiczna albo innego rodzaju specjalistyczne wsparcie.
Internet tej granicy nie zawsze pokazuje.

‍

Potrzebujemy internetu i dobrej edukacji‍

Nie chodzi o zabieranie młodzieży telefonów ani przekonywanie jej, że wszystko, co znajduje w sieci, jest złe. Internet może być świetnym początkiem. Może zachęcić do szukania wiedzy, pomóc znaleźć nazwę dla własnego doświadczenia i dotrzeć do informacji, o które trudno byłoby zapytać na głos.

‍
Ale właśnie dlatego potrzebujemy również rzetelnej edukacji. Takiej, która pomaga te wszystkie fragmenty połączyć. Która nie straszy i nie zawstydza. I która daje młodym ludziom możliwość zadania pytania komuś, kto nie jest algorytmem.

Najważniejsza rozmowa to ta, którą zaczniesz
ze sobą.

Jeżeli szukasz warsztatu, szkolenia lub osoby do współpracy, napisz. Chętnie porozmawiam o tym, jak mogę Ci pomóc.
Napisz do mnie
Napisz do mnie
IconIcon